Geek rządzi światem

Do niedawna maniacy nowych technologii kojarzyli się z samotnymi okularnikami, którym nie powiodło się w życiu. Jednak teraz to oni rządzą w świecie biznesu i dzięki swojej pasji zdobywają rosnącą popularność.

James Rolfe, miłośnik starych gier na konsole, pierwszą recenzję gry zrobił ze złości. W piwnicy swojego domu ustawił kamerę, przed którą grał w najbardziej znienawidzoną grę: Simon’s Quest. Nie szczędził jej złośliwych komentarzy, ciskał w konsolę czym popadnie i klął na twórców bubla. Kasetę video z filmem pokazywał znajomym i – zachęcony entuzjastycznymi reakcjami – zaczął przygotowywać kolejne recenzje pod pseudonimem Angry Video Game Nerd. W 2007 roku udostępnił je na Youtube gdzie w kilka miesięcy zdobyły olbrzymią popularność i miliony fanów z całego świata – przez jakiś czas jego kanał był 28. na liście najczęściej oglądanych przez Amerykanów. Swoje materiały poświęciły mu CNN i MTV, pojawiły się pierwsze kontrakty reklamowe a James stworzył własną stronę, płatną aplikację na iPhone’a i kolekcję gadżetów marki Angry Video Game Nerd: koszulek, kubków i filmów DVD. Mimo olbrzymiej popularności i tysięcy dolarów na koncie, wciąż robi swoje recenzje w domowej piwnicy. O plusach nagłej kariery mówił w jednym z wywiadów: „- Cieszę się, że nie muszę już prosić mamy, by przebierała się za zombie na potrzeby filmu i że nie zasypiam w pracy, bo do świtu grałem w Mario. Nigdy nie przypuszczałem, że to, co robię spodoba się tylu osobom i że będą mi płacić za granie na konsoli.”

Najwyraźniej marzenia się spełniają!

Polak mistrzem świata

Któż nie chciałby dostawać pieniędzy za granie w ulubioną grę? O dziwo tacy szczęśliwcy istnieją, i to w Polsce! Coś, co jeszcze kilka lat temu brzmiało jak niespełnione marzenie licealisty, dziś urosło do miana poważnego zawodu. Nad Wisłą już kilkadziesiąt osób żyje „z grania” i zdobywa laury na międzynarodowych zawodach. Mistrzem świata w grę Tekken jest opolanin Adam Gajda, którego przykład jest o tyle wyjątkowy, że mimo niepełnosprawności (brak jednej dłoni, u drugiej tylko dwa palce) od lat nie ma sobie równych w grze przy pomocy pada. Jak tego dokonuje? Na trening poświęca często po kilkanaście godzin dziennie a przed zawodami śpi najwyżej 3; podczas intensywnych przygotowań zużył do tej pory 8 konsoli i 13 padów. Według niego najważniejsza nie jest sprawność rąk, a szybkość reakcji i zdolność przewidywania ruchów przeciwnika. Jego wytrwałość się opłaciła: krótki film o nim nakręciła telewizja TVN, zdobył sponsorów i turniejowe nagrody, które pozwalają poświęcić się pasji całkowicie.

Dwa lata wyjęte z życia

Podobnych przykładów jest więcej – w Mistrzostwach Europy w grze w popularną „strzelankę” Quake srebrny medal i 2 000 euro zgarnął nasz inny rodak – Maciej Krzykowski, który rok później został wicemistrzem świata. Z kolei w ubiegłorocznych Mistrzostwach Świata w Counter Strike drużyna z Polski zajęła drugie miejsce i zgarnęła 17 000 dolarów, deklasując kilkuset rywali i zdobywając miano trzeciej najbardziej utytułowanej drużyny w historii gry. W wywiadzie udzielonym jednemu z portali po powrocie do kraju tłumaczyli, jak ciężkie jest życie gracza: – Trzeba odmawiać znajomym, bo musisz grać, czasem po 10 lub 12 godzin dziennie. A przygotowania do turnieju to po prostu dwa lata wyjęte z życia.

Panowie zaznaczają jednak, że wciąż kochają to, co robią i nie nudzą się podczas rozgrywek, a w wolnym czasie umawiają się… żeby pograć. Mają sponsora, dzięki któremu nie muszą dzielić czasu na „zwykłą” pracę i grę. Narzekają jedynie na małe zainteresowanie mediów e-sportem, a jako przykład pozytywny podają zagranicę: mistrz Korei Południowej w jednej z gier ma kontrakt Pepsi i jest w swoim kraju rozchwytywanym celebrytą traktowanym na równi z gwiazdami sportu. Polscy gracze na razie są wciąż anonimowi, ale z roku na rok ta sytuacja się poprawia: kolejne media poświęcają im uwagę, a otoczenie traktuje ich coraz bardziej poważnie.

Zarobić miliony na darmowej grze

Szansą na zarobek oparty na pasji jest też tworzenie gier: komputerowych czy tych na telefony. I niekoniecznie musi to być olbrzymi projekt robiony przez setki profesjonalistów. Popularna gra logiczna „World of Goo” powstała dzięki dwóm byłym pracownikom firmy Electronic Arts, którzy pierwsze poziomy udostępnili za darmo w internecie. Aby grać w kolejne plansze wciągającej gry trzeba zapłacić kilkanaście euro, na co – ku zdziwieniu twórców – szybko zdecydowały się miliony internautów, zamieniając pomysłowych geeków w bogaczy. Podobnie stało się z twórcami polskiej gry Wiedźmin, która rozeszła się w ponad milionie egzemplarzy na całym świecie i stanowi najlepszy polski towar eksportowy ostatnich lat. Rodzimym twórcom udaje się również z sukcesem tworzyć gry flash czy aplikacje, a jako największy plus takiego biznesu wielu z nich podaje możliwość pracy przed własnym komputerem i satysfakcję, gdy owoc miesięcy pracy osiąga światową popularność.

Modnie być nerdem!

Komputerowa pasja zaczęła należeć do dobrego tonu. Bywalcy modnych klubów jeszcze kilka lat temu przekonywali, że pasjonują się ambitnym kinem – dziś zarzekają się, że ich pasją są gry, komputery i najnowsze gadżety. Angry Video Game Nerd ma w sieci tysiące naśladowców, którzy recenzują gry według własnego klucza: najlepsze, najgorsze, najtrudniejsze, najnowsze… Odważni próbują też swoich sił na międzynarodowych turniejach gier i tworzą portale o technologiach. Własne aplikacje na smartfony tworzą (z sukcesem!) nawet zupełni amatorzy – według danych AdMob Metrics 49 % twórców to nowicjusze, którzy na pomysł zarabiania tworzeniem aplikacji wpadli niecały rok temu. Przy czym 64 % ankietowanych uważa, że ich dzieło już odniosło sukces.

Pierwszy dolar z Holandi

Jednym z nich jest 23-letni warszawiak Olivier Brantsberg. Swoją pierwszą aplikację stworzył w kilka dni. Wcześniej pracował w sklepie z antykami, jako temat wybrał więc katalog sygnatur twórców porcelany. „Ktoś, kto >>siedzi

Zaczęło się od Apple i Microsoftu

Dobra passa geeków (w wolnym tłumaczeniu: dziwak, kujon, maniak, nerd) zaczęła się w latach 80-tych, kiedy założyciele Apple i Microsoftu swoimi odkryciami zrewolucjonizowali rynek komputerów. To dzięki nim możemy dziś używać lekkich laptopów, odtwarzaczy muzyki i nieocenionego systemu Windows, czy OS X. Ich twórcy w ciągu dekady zamienili się z odludków montujących w garażu pierwsze wynalazki w milionerów rozdających karty w świecie technologii. O Billu Gatesie, założycielu Microsoftu, powstał ostatnio dokument BBC pod wymownym tytułem: „How the Geek changed a world”, a jego bohater w wywiadzie dla „Daily Telegraph” wyjaśnił: „Jeśli >>geek

Twórca Windowsa ma sporo racji. Świat już dawno zaczął zauważać, że to właśnie komputerowi maniacy stoją za najważniejszymi odkryciami i że bez nich nie zaszlibyśmy daleko.